czwartek, 17 kwietnia 2014

Etat, czy własny biznes ?

Dziś chciałbym się z Wami podzielić przemyśleniami w kwestii wyboru pracy na etacie lub prowadzenia własnego biznesu. Nie ukrywam, że zainspirował mnie pewien artykuł dotyczący bezrobocia, płacy minimalnej oraz sytuacji na rynku pracy. Otóż panuje powszechne przekonanie o rzekomym bezpieczeństwie pracy na etacie, a wynika to z naszego programowania w dzieciństwie. Przypomnijcie sobie co mówili Wam rodzice... "ucz się dobrze, miej same piątki, idź na studia, żebyś później mógł znaleźć dobrą pracę" - czytaj: na etacie i to najlepiej, żebyś tam przepracował 40 lat 
i później odszedł na zasłużoną emeryturę.

Czy Waszym zdaniem taki świat jeszcze istnieje ? Nie! Czegoś takiego już dawno nie ma i nie będzie. Dzisiaj dużym ryzykiem jest szukać takiego rodzaju bezpieczeństwa. Stabilna i  bezpieczna praca na etacie jest już mitem. Dziś potrzeba elastyczności, kreatywności i nieustannego rozwoju zawodowego, ale przede wszystkim osobistego. Można by powiedzieć, że na etacie o nic nie musimy się martwić, "odbębnimy" swoje 8 godzin (czasem niestety więcej) i mamy spokój. Tylko należy sobie zadać pytanie, czy taka perspektywa pracy do wieku 67 lat nas satysfakcjonuje? Chcę przy okazji zauważyć że za klika lat będziemy pracować do 70 lat i jeszcze dłużej, bo demografia jest nieubłagana. Jeśli ktoś z Was łudzi się jeszcze, że dostanie jakąkolwiek emeryturę, to znaczy, że żyje w świecie fantazji. Zobaczcie na wasz PIT 11 ile oddaliście haraczu do ZUS za ubiegły rok... zapewne jest tam kwota kilku, kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. To wszystko wpadło do czarnej dziury.

Przy pewnym pułapie przychodów tj. mniej więcej od 3800 zł brutto bardziej opłaca się prowadzić działalność gospodarczą, gdyż wysokość odprowadzanych składek przy pracy etatowej zaczyna być horrendalna. Łączny koszt pracodawcy wynosi wtedy 4588,12 zł, a pracownik otrzymuje netto 2718,91 zł, państwo okrada nas z 1869,21 zł (w tym ZUS zabiera 1604,21 reszta to zaliczka na podatek). Składka ZUS dla osoby prowadzącej działalność gospodarczą wynosi aktualnie niecałe 1100 zł. a do tego możemy wiele wydatków zaliczać w koszty działalności, co zmniejsza nam podstawę opodatkowania.

Ktoś może powiedzieć: no tak, ale formalności, ryzyko, pomysł, kapitał i tak dalej... Oczywiście, wszystko ma swoje dobre i złe strony. Przede wszystkim w biznesie robimy zazwyczaj to co lubimy i najlepiej umiemy. Na etacie nasze możliwości i potencjał nie są wykorzystywane, a nawet często marnowane przez nieudolnego szefa. Często nie możemy się rozwijać, bo jest to uzależnione od kogoś. W biznesie jest oczywiście ryzyko, ale całe życie to jedno wielkie ryzyko. Czy to oznacza, że mamy się zamknąć w trumnie i czekać na śmierć? Prawdą jest, że naszym kraju nie jest łatwo i lekko prowadzić biznes, bo wysokie podatki, bo zawiłe prawo, niejasne przepisy, utrudnienia na każdym kroku, ale jeśli ma się jasny i wysoko postawiony cel, to wtedy jest on większy niż problem z którym się stykamy.

Pamiętajcie, że doba bogatych jak i biednych ma 24 godziny. Wszystko jest kwestią tego jak je wykorzystamy. Czy chcemy siedzieć przez 4 godziny dziennie przed telewizorem, czy też chcemy coś zrobić, żeby zmienić lub poprawić naszą często niezadowalającą sytuację?  Pamiętajcie, że bogaci koncentrują się na szansach, a nie na przeszkodach, więc szukajcie swoich szans i okazji codziennie, bo to rzeczywiście działa.

1 komentarz:

  1. Marku masz rację, własna działalność bije na głowę wszystkie etaty. Jest tylko małe „ALE”. Przez ponad 15 lat prowadziłem firmę poligraficzno – reklamową. Do mnie przychodzili wszyscy ci co zaczynali ten własny wymarzony biznes. Robiłem pieczątki, reklamy i handlowałem akcydensami. Gdy ktoś zaczynał na dotacji z urzędu pracy przygotowywałem mu budżet do biznes planu jaki był wymagany przez urząd pracy. Ja po pewnym okresie doświadczenia w kontaktach z tymi ludźmi potrafiłem powiedzieć kto będzie biznesmenem a kto szybko skończy. Tych ludzi nikt, nigdzie, nigdy nie przygotowywał do prowadzenia firmy. Kierowali się tym co widzieli – a widzieli tylko że ktoś się bogacił, kupował nowy samochód , chodził lepiej ubrany. Nie widzieli, że on czasem pracował od świtu do zmroku, że za nim doszedł do względnego bogactwa to ile musiał zainwestować czasu i pieniędzy w swoją firmę. Proszę nie myśleć, że jestem przeciw dotacji, ale bardzo dużo młodych ludzi otwierało firmy tylko z tego co dostali z urzędu pracy. Jak zaczynali to byli przekonani, że po otwarciu to przed ich biznesami zaraz będą się ustawiać kolejki. Było tak, że na kilkanaście otwartych firm na rynku utrzymały się dwie – trzy. Później całe rodziny albo spłacały dotację albo płacili ZUS za okres jaki ta firma miała się otrzymać an rynku. Uważam, że wydawanie zezwoleń na konkretne działalności powinno być limitowane, tzn powinno być wyliczone ile w takim mieście może być np. fryzjerów, mechaników czy jakiś innych działalności. Tak jest w Niemczech. Ponadto ludzie boją się własnej firmy , na pewno oglądaliście „Państwo w Państwie” lub jakieś podobne tego typu programy. Czy po takich programach, gdzie latami ludzie czekali na zapłatę za swoją pracę będziecie jeszcze mieć ochotę na jakiś własny biznes. Państwo też jest wrogiem małego biznesu, przepisy, ustawy też odstraszają od zakładania własnych firm. Wszyscy mają wyrobione zdanie na ten temat po w/w programach. Czy w prasie, radiu czy telewizji na 20 negatywnych usłyszycie choć jedna pozytywną. Jak często słyszeliście, że przedstawiona w mediach sprawa znalazła pozytywne rozwiązanie. Po takiej czarnej propagandzie kto ma odwagę otwierać jakieś firmy.

    OdpowiedzUsuń